"Jojo Rabbit": wojenna satyra w dziecięcej perspektywie

 

Będąc dziećmi niejednokrotnie poszukiwaliśmy wzorów do naśladowania. Dla jednych były to twarze znane z telewizji lub plakatów, dla innych przyjaciele stworzeni na ich własną modłę. To oni pomagali nam zrozumieć co jest właściwe i pocieszali, kiedy pojawiały się problemy.

W przypadku dziewięcioletniego Jojo (Roman Griffin Davis), kimś takim była postać Adolfa Hitlera ( Taika Waititi). Będąc dzieckiem dorastającym w nazistowskich Niemczech, z radością chłonął wszelką wiedzę związaną z wykreowaną przez swojego idola ideologią oraz uczestniczył w wszelkich aktywnościach Hitlerjugend. Wszystko zmienia się w chwili, gdy ten odkrywa, że w ścianie jego rodzinnego domu ukrywa się młoda żydówka Elsa (Thomasin McKenzie).  Jojo staje zatem przed trudnym dylematem, bowiem jeśli wyda władzom wroga, ucierpi na tym zarówno on, jak i jego matka (Scarlett Johansson), będąca członkiem ruchu oporu.

 

Film już przed oficjalną premierą wzbudził mnóstwo kontrowersji, głównie za sprawą satyrycznego ujęcia wojennej rzeczywistości. Prezentowany tutaj jest bowiem przerysowany wizerunek przedstawicieli władz, na czele z samym Hitlerem portretowanym jako postać mało rozgarnięta, towarzysząca głównemu bohaterowi w codziennych niepowodzeniach i radościach.

 

 

 

Z drugiej strony jednak, mamy tutaj do czynienia ze znacznie poważniejszym tłem historii. Jojo nijako poprzez bezkrytyczną wiarę w osobę swojego idola, traci charakterystyczną dla lat dziecięcych beztroskę, tym samym zmuszony jest na nowo nauczyć się, jak bardzo skomplikowaną materią są relacje międzyludzkie oraz sztuka samodzielnego interpretowania rzeczywistości. Nie inaczej jest w przypadku Elsy, wzorowanej prawdopodobnie na postaci Anne Frank, która w krótkim czasie utraciła wszystko, co istotne, a jej jedynym celem staje się przetrwanie.

 

Reżyserowi udało się znaleźć idealny balans pomiędzy tymi dwoma stronami medalu, dzięki czemu nieustannie się one ze sobą przeplatają, wprawiając tym samym od czasu do czasu widza w konsternację, podobnie zresztą jak i same elementy komediowe, często balansujące na granicy abstrakcji.  Należy tutaj pamiętać, że kluczem do całości jest przede wszystkim perspektywa niewinnego dziecka, które za pomocą wyobraźni, próbuję wytłumaczyć sobie to co niewytłumaczalne. Wielka w tym zasługa debiutującego na dużym ekranie Davisa, oraz samego Waititi, w przypadku którego po sukcesie kasowym jakim był "Thor: Ragnarok" wyreżyserowanie filmu o obranej tematyce, można uznać za nietypowe posunięcie.

 

Uniwersalność całej historii sprawia, że nie powinna dziwić nas sześciokrotna (!) nominacja do Oscara. I tylko czas pokaże, jak długo produkcja przetrwa w świadomości odbiorców, przy czym osobiście mam nadzieję, że będzie to trwało jak najdłużej.

 

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska