Hejt na „Mister” E. L. James

 

Patrząc na sam tytuł, wiele osób zapewne nabrało przekonania, że tutaj, w tym miejscu, będą świadkami literackiego rozlewu krwi. Owszem, wielka jatka będzie. Rozprawię się nie tyle z samym utworem, a ze zjawiskiem hejtu i tym, dlaczego jest on po prostu zły.

Nazwisko E.L James oraz jej powieść „Pięćdziesiąt twarzy Greya”  są relatywnie znane i kojarzone z czymś niezbyt dobrym. W ten sposób „Mister” stał się swego rodzaju chłopcem do bicia, książką, którą można zbrukać i zrównać z ziemią.

 

Należy więc tutaj uświadomić sobie fundamentalną różnicę pomiędzy krytyką, a hejtem. Krytyka jest czymś niezwykle istotnym, ale należy pamiętać, że polega na argumentacji. To ten moment, kiedy otwierając daną pozycję mówimy o tym, że coś nam się w niej nie podobało, ponieważ np. kwestie językowe pozostawiały sporo do życzenia. Hejt zaczyna się wtedy, gdy swoją oceną uderzamy w innych ludzi, czytelników, bądź osobę samego autora. 

Bo w końcu, czy osoby „na poziomie”, inteligentne sięgnęłyby po coś takiego? Skądże, toż to książka dla niewykształconych prymitywów, fanów disco polo i weekendowego grilla, ewentualnie sfrustrowanych kur domowych. Takie własnie są opinie na temat potencjalnych czytelników tej książki. Nic dziwnego, że potem często wstydzimy się tego, co czytamy. Sama muszę przyznać, że sięgając po pozycję na półce w Empiku, czułam swego rodzaju wstyd. Można stąd łatwo wysnuć wniosek, dlaczego stan czytelnictwa wygląda tak, a nie inaczej.

Warto tutaj dodać, że podobna fala nienawiści spotkała samą autorkę. Internauci są skłonni wytknąć jej niedostatki w wyglądzie, określając ją mianem „przebranego faceta” lub też „wykonującej swoją robotę żydówki”. Nie wiem jak Wy, ale ja śmiem twierdzić, że tego typu wypowiedzi nie mają nic wspólnego z konstruktywną krytyką. 

 

Sama książka jest historią dziewczyny, która ze względu na niezbyt obiecującą przyszłość decyduje się na ucieczkę z rodzinnej Albanii do Londynu, gdzie znajduje pracę u pewnego mężczyzny. Oczywiście rodzi się między nimi coś więcej. Ale tutaj należy zaznaczyć kolejną rzecz.

 

Ta powieść z gatunku romansu. A romans, jak zresztą większość powieści gatunkowych, posiada własne schematy i docelową grupę odbiorców. Sama określam ją mianem bajki dla dorosłych, w której to bezwstydnie możemy ujawnić, jakie pragnienia tlą się wewnątrz. I zanim ktoś zacznie mówić o zarzutach wobec owej schematyczności, trzeba zauważyć, że podobny los spotyka każdą powieść gatunkową. Analogiczna sytuacja będzie miała miejsce w przypadku np. kryminałów, gdzie podstawowymi elementami jest mrok, zbrodnia, intryga. A książka sama w sobie ma dawać nam przede wszystkim satysfakcję i przenosić nas w inne, nieznane dotąd rejony. Dlatego właśnie hejt jest tak szkodliwy, nie tylko w sferze literatury, ale każdej dziedzinie życia.

 

Czynimy to często w poczuciu bycia lepszym, jednak nie można zapomnieć o tym, że każdy z nas jest jednostką. Jednostką o odmiennych poglądach, gustach i doświadczeniach. I o ile wymiana myśli na zasadzie dyskusji jest czymś ważnym i potrzebnym, o tyle jednoznaczne ocenianie kogoś na podstawie jednej przesłanki, już nie.

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska