Death – „Symbolic” [RECENZJA]

23/03/2018

 

Chciałoby się powiedzieć, że 23 lata minęły jak jeden dzień. Podczas gdy wszyscy świętowali 21 marca jako pierwszy dzień wiosny i podziwiali przez okno przepiękne krajobrazy spowite śniegiem i padający biały puch, fani ciężkich brzmień nie zapomnieli o 23. urodzinach przedostatniego albumu jednego z prekursorów gatunku death metalu, zespołu o wdzięcznej i nic nie sugerującej nazwie Death.

„Symbolic” zadebiutował 21 marca 1995 roku nakładem Roadrunner Records. Przez wielu znawców, miłośników i „znawców” metalu uważany jest za album wybitny, dojrzały, po prostu gatunkowy majstersztyk. Uprzedzam Państwa od razu – ja do tej grupy się nie zaliczam. Z pewnością wynika to z pokoleniowego przeskoku, do którego już należę w pełni, bowiem w dniu premiery „Symbolic” miałem ledwo 6 lat i jeszcze przez długi czas nie miałem pojęcia ani o Death ani tym bardziej o muzyce. Ten przeskok, o którym wspomniałem, polega na nieco odmiennym pojmowaniu muzyki, wynikającym po prostu z jej ewolucji i ewolucji czasów, w których przyszło mi, niestety, żyć. Zaawansowanie muzyczne, zróżnicowanie gatunkowe spowodowały zmianę sposobu patrzenia na muzykę oraz zmianę systemu wartości dla takiego człowieka, jak ja.

 

Nie chcę przez to powiedzieć, że „Symbolic” jest albumem bardzo przeciętnym. Bo absolutnie nie jest. Po prostu dla mnie, człowieka posiadającego nieco odmienne gusta muzyczne, nie wpisuje się w obrany paradygmat wybitności lub też inaczej mówiąc – nie spełnia kryteriów arcydzieła (kwestia sporna i cholernie dyskusyjna, o której można by napisać osobny felieton, co, być może, niedługo uczynię). Dorastałem na nieco innych kapelach, które swoją twórczością wniosły death metal na wyższy, zaawansowany poziom. Pokoleniowa zmiana opiera się zatem na zmianie sposobu rozumienia twórczości muzycznej w ogóle. Niektóre formacje odchodzą już do lamusa i zostają zastąpione przez świeże, czasami innowacyjne w danym gatunku, a czasami małpujące po prostu swoich mistrzów – Wielkoludów. Ogólnie rzecz ujmując można powiedzieć, że młode pokolenie zastępuje w płynny sposób stare, a z biegiem czasu autorytety dla coraz młodszych fanów muzyki się zmieniają.

 

Sytuacja ta jest podobna do reformy szkolnictwa w Polsce. Nieustanna dyskusja nad tym, czy we współczesnych czasach powinno się jeszcze czytać Mickiewicza lub Słowackiego, którzy pisali o niezrozumiałych dla dzisiejszych dzieciaczków sprawach, nie kończy się. A o Sienkiewiczu, jako o propagatorze islamu i autorze nieodpowiednich treści w dobie poprawności politycznej słyszałem nie raz i nie dwa.

 

Chociaż z lekturami szkolnymi sprawa nie jest taka prosta i już niedługo rzeczywiście, na skutek decyzji kilku „polityków”, możemy w szkole nie usłyszeć o wielkich pisarzach polskich, to z muzyką jest nieco inaczej. Słuchania jej nie może nam nikt zakazać i oby taki stan rzeczy pozostał na zawsze. Każdy może ją do woli eksplorować, szperać tu i tam i indywidualnie przystosowywać swoje gusta. Oczywiście, zarówno w muzyce, jak i literaturze istnieją pewne kanony, sztandarowe utwory, które znane winny być każdemu szanującemu się obywatelowi. Nie wyobrażam sobie rozmowy o literaturze bez pewnych podstaw w postaci choćby wspomnianego Sienkiewicza na gruncie polskim. W przypadku muzyki, a konkretnie omawianego tu pokrótce death metalu, jest podobnie. Nie można o nim mówić nie powołując się na takich prekursorów jak: Necrophagia, Autopsy czy Death. Muzyka sama się obroni, bo owe autorytety, ci pionierzy pozostają zawsze żywi i oddziałują na każdego młodego adepta ciężkiej muzyki. Co istotne, to to, by zbudować sobie bazę, punkt odniesienia. Trzeba poznać te filary muzyki, które ją podtrzymują, ale niekoniecznie trzeba je uznawać za niedościgniony wzór, za klasyczny i najlepszy przykład tworzenia.

 

Powracając do Death, „Symbolic” jest dla mnie swego rodzaju pomostem, łączącym jedno pokolenie z drugim. To z jednej strony awangardowy album dla czasów końca XX wieku, z drugiej wzór dla dzisiejszych młodych kapel, a z trzeciej już legendarny i dość odległy przykład grania sprzed, bagatela, 23 lat. Choć – trzeba to wyraźnie podkreślić – w wielu jeszcze przypadkach zarówno „Symbolic”, jak i cała twórczość Death bronią się w dzisiejszych czasach spektakularnie w porównaniu do co poniektórych zespołów z gatunku.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska