Co wiesz o katastrofie w Czarnobylu?

20/01/2020

 

Czarnobyl. Słowo wywołujące u wielu strach, smutek, zadumę, a czasem - niestety - tylko obojętne kiwnięcie głową. To ukraińskie miasto mogło się kiedyś pochwalić elektrownią jądrową - perłą sowieckiego sukcesu. Tuż obok niego na mapie kraju widnieje wciąż Prypeć, w którym 34 lata temu mieszkało ok. 50 tys. ludzi. Kobiety i mężczyźni, osoby młode i starsze. Pracownicy elektrowni i ich rodziny czekające, aż wrócą do domu z dziennej lub nocnej zmiany. Oni wszyscy mieli swoje radości, smutki, marzenia i tajemnice. Żyli zwyczajnie do dnia 26 kwietnia 1986 r., by potem uciec i zostawić wszystko za sobą. Dlaczego doszło do wybuchu reaktora i jakie były tego konsekwencje?

 

 Źródło: www.pixabay.com

 

Nigdy specjalnie nie orientowałam się w temacie nieszczęśliwego wypadku, jaki miał miejsce w Czarnobylu. Moja wiedza sprowadzała się do znajomości orientacyjnej daty i świadomości, że były ofiary i choroby popromienne. Gdy HBO wypuścił serial opowiadający historię największej katastrofy jądrowej w dziejach ludzkości, nieustannie słyszałam o nim świetne opinie (jeśli w tym kontekście można uznać to kreślenie za adekwatne). Na popularnym Filmwebie jego średnia ocena wynosi na dzień dzisiejszy 8.96, co sprawia, że znajduje się na drugim miejscu podium, tuż za serialem „Nasza Planeta”. Obejrzałam „Czarnobyl” i uważam, że Ty również powinieneś to zrobić. Ten tekst nie będzie jednak recenzją, ale zbiorem tych informacji, do których przestudiowania pchnęła mnie owa zagraniczna produkcja.

 

Energia atomowa — jak to się zaczęło?

 

Początków energetyki jądrowej należy się doszukiwać w latach 50. ubiegłego wieku, a za „ojca” tego wynalazku przyjąć Amerykanów, którzy szlachetnie zrzucili bomby atomowe na Hiroszimę i Nagasaki. Kilka lat później stwierdzili, że lepiej będzie wykorzystywać atomy w celach pokojowych (szkoda, że najpierw zabili przeszło 100 tys. ludzi). I tak rozpoczęła się era atomów wykorzystywanych już nie tylko jako źródło energii, ale – a może przede wszystkim – jako oryginalny sposób na budowanie marki. Bo atomowe zaczęły być całe miasta: bary, sklepy, firmy, zabawki, konkursy, a nawet nowo narodzeni Amerykanie nazywani byli przykładowo – Atomic Buster. Ot, mentalność Stanów Zjednoczonych. Pierwsza elektrownia jądrowa została uruchomiona w rosyjskim mieście Obninsk w 1954 r. Od tego momentu na świecie swoją działalność rozpoczęło niemalże 450 reaktorów. Kilkadziesiąt lat temu w tej pokaźnej sumce swój wkład miał również czarnobylski reaktor nr 4. Do czasu.

 

Wybuch w Czarnobylu

 

Ukraińską elektrownię budowano od 1969 r. Nawet w momencie katastrofy, czyli w 1986 r., nie była ona w 100% skończona. Wciąż planowano rozbudowę obiektu, a 26 kwietnia personel przeprowadzał test bezpieczeństwa. Jak już wiesz – nieudany. Zadaniem załogi było sprawdzenie, czy system chłodzenia reaktora zadziała prawidłowo w przypadku awarii. Najpierw należało obniżyć jego moc o 2/3 siły w stosunku do normalnej, by po odcięciu wody od turbin skontrolować, czy taka dawka energii da radę podtrzymać zasilanie, zanim zaczną pracować silniki spalinowe. Brzmi banalnie? Niekoniecznie, nawet dla pracowników czwartej zmiany, którzy nie zostali odpowiednio przeszkoleni do przeprowadzenia takiego testu. W całej tej historii nałożyły się na siebie różne aspekty: defekt maszyny, błąd człowieka i siła wybuchu równa 500 bombom zrzuconym na Hiroszimę. Energia reaktora spadła bardziej, niż się spodziewano, a osoby przeprowadzające test, zamiast uznać to za „znak z góry”, ponownie zwiększyły jego moc, która w ciągu paru sekund przekroczyła swoje maksimum o wiele razy za dużo. Konsekwencją stały się skomplikowane reakcje chemiczne wewnątrz reaktora, a ich namacalnym efektem – eksplozja wodoru. Namacalnym i zauważalnym, bo wybuch rozsadził rdzeń reaktora oraz ważącą 2 tys. ton płytę zabezpieczającą. Do atmosfery dostały się ogromne ilości radioaktywnych substancji. Jednak tego, jak dużo ich było, nie dowie się już nigdy zwykły Kowalski.

 

 Źródło: www.pexels.com

 

Oficjalna liczba ofiar Czarnobyla to… 31 osób. Są wśród nich ci, którzy jako pierwsi zostali wysłani na miejsce katastrofy, by ratować, co się dało. Pracownicy elektrowni, strażacy i wojskowi. To oni mieli najbliższy kontakt ze skażonym terenem i to oni nie zostali o tym w żaden sposób poinformowani. Grigorij Chmiel, kierowca wozu straży pożarnej relacjonował potem: 

 

Przyjechaliśmy za 10 czy 15 druga w nocy... Widzieliśmy porozrzucany wokoło grafit. Kopnąłem leżący na drodze kawałek, ale jeden ze strażaków podniósł go. „Jest gorący” – powiedział. O promieniowaniu nie wiedzieliśmy prawie nic. Nawet ci, co pracowali tu wcześniej, nie mieli pojęcia. W pojazdach nie było wody, więc Misza napełnił zbiorniki i wycelowaliśmy strumień w górę. Potem ci chłopcy, którzy niedługo potem umarli, poszli na dach – Waszczyk Kolia, Wołodia Prawik i inni... Wspięli się po drabinie... i nie widziałem ich więcej.

 

Należy pamiętać również o mieszkańcach Prypeci - to oni musieli opuścić swoje domy, pracę, ukochane zwierzęta, ulubione fotele, nowe wydanie codziennej gazety i niedopitą kawę. Oni także nie wiedzieli o tym, że autobusy, do których wsiedli, już nigdy nie przywiozą ich z powrotem. Nie mieli pojęcia, co im zagraża, bo to był wygodny scenariusz dla tamtejszej władzy działającej w stosunku do obywateli w imię zasady – im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

 

Konsekwencje trwają do dziś

 

Jak całe to wydarzenie wpłynęło na świat, na Europę? Było sporo paniki, ale głównie dlatego, że opinia publiczna nie rozumiała, co tak naprawdę się dzieje. ZSRR początkowo udzielało bardzo zdawkowych informacji na temat katastrofy. Ludzie ustawiali się w kilkukilometrowe kolejki po Lugolę i straszyli wzajemnie historiami o chorobie popromiennej oraz zdeformowanych płodach. Owszem, takie zaburzenia miały miejsce, lecz ich rzeczywisty związek z Czarnobylem stwierdzono zaledwie w kilku przypadkach. Mimo to 100 tys. kobiet w ciąży zdecydowało się usunąć dziecko, bo bały się urodzić je chore. Tylko w Polsce przeprowadzono wtedy 2 tys. aborcji. Co prawda, pojawiło się trochę więcej medycznych podejrzeń związanych z gruczołem tarczycy – u 6700 Białorusinów i Ukraińców mających w momencie katastrofy mniej niż 18 lat, wykryto guzki tego narządu. Ale ponieważ wcześniej nie przeprowadzono takich badań, nie można stwierdzić, że są one konsekwencją wybuchu reaktora. W naszym kraju rok od wydarzeń w Czarnobylu, dawka promieniowania wyniosła 0,27 mSv (miliswertów). Czy to dużo? Nie. W ciągu 365 dni każdy z nas przyjmuje promieniowanie w wysokości 2.5 mSv, które dostarcza nam kosmos, gleba, pierwiastki i nasze ciała. W Finlandii dawka emisji jest kilkakrotnie wyższa i wiesz co? O ironio, ludzie żyją tam statystycznie o 5 lat dłużej niż my.

Dzisiaj Czarnobyl jest źródłem sporów politycznych, finansowych, ekologicznych oraz istną kopalnią marketingową. Wielbiciele wycieczek z nutką adrenaliny bardzo chętnie odwiedzają to miejsce, powstają o nim filmy, seriale i książki. Oczywiście nie mogło zabraknąć i atomowej wódki, którą wyprodukowano z ziaren rosnących na obszarze wykluczonym. Jej twórcy przekonują, że życiodajny napój poddawany jest destylacji tak samo, jak jego wszyscy 40-procentowi bracia. Aczkolwiek mnie ten argument specjalnie nie przekonuje. Co jeśli po jednym kieliszku wyrósłby mi ogon? 

Podsumowując (bo to temat rzeka i moglibyśmy tak płynąć jeszcze dosyć długo) - ciężko jest poznać prawdę o tym, co dokładnie wydarzyło się w Czarnobylu i jakie są rzeczywiste konsekwencje tej katastrofy. Mówi się, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Tak jest i w tym przypadku. Bo ile polityków, naukowców, specjalistów z różnorakich dziedzin, gwiazd i zwykłych ludzi… tyle opinii. Niektórzy uważają, że wybuch reaktora pochłonął miliony istnień, inni, że zaledwie kilkadziesiąt. Mieszkańcy jednego kraju wspominają to wydarzenie jako katastrofę, a drugiego — jako  wypadek w pracy. Niewątpliwie wybuch reaktora w Czarnobylu wpłynął na sposób postrzegania energii atomowej, na zdrowie ludzi, zwierząt, na przyrodę i jakość życia. Nie musisz należeć do obozu radykalnych przeciwników elektrowni jądrowych ani ich wielkich zwolenników. Wystarczy, że będziesz pamiętał o ofiarach kwietnia 1986 r. I o tym, że na każdym  z nas spoczywa indywidualna odpowiedzialność za siebie samych i środowisko, w którym żyjemy. 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska