Co dalej z Linkin Park? Rocznica śmierci Chestera Benningtona

19/07/2018

 

Już jutro minie pierwsza rocznica śmierci Chestera Benningtona (1976–2017), wokalisty amerykańskiego zespołu Linkin Park. Jak grom z jasnego nieba do fanów dotarła szokująca wiadomość o jego odejściu.

Doskonale pamiętam ów lipcowy wieczór. Wróciwszy z całodziennych wojaży, nadal korzystając z dobrodziejstwa wakacji, chciałem spędzić resztę czasu przy dobrym filmie lub serialu. I wtedy telefon zasygnalizował otrzymanie nowego sms-a. Od przyjaciółki, więc nic dziwnego. Jednak treść… Cóż to? Przecież zaledwie miesiąc temu pojechaliśmy do Krakowa na ich koncert w ramach Impact Festival. Niesmaczny żart? Przecież mamy środek lata; prima aprilis był już dawno temu. Odrażająca próba – choć skuteczna, przecież nic tak dobrze nie wpływa na autoreklamę jak śmierć twórcy – zdobycia rozgłosu i podniesienia wyniku sprzedaży płyt? Różne są etapy przeżywania żałoby: od zaprzeczenia przez złość aż wreszcie do akceptacji.

 

Krótka wymiana zdań z przyjaciółką. Nie wierzyłem. Sprawdziłem. Portale internetowe potwierdzały smutną wieść. W godzinach przedpołudniowych ciało wokalisty odnalazła gospodyni troszcząca się o porządek w jego posiadłości. W artykułach pojawiały się także wzmianki o wcale nietrwającej krótko depresji Chestera. Cóż, promujący ostatnią płytę pierwszy singiel „Heavy” z gościnnym udziałem Kiiary dobitnie sugerował jego zmaganie się z tą chorobą i z samym sobą. Podobnie jak wszystkie teksty utworów zamieszczonych na krążku. Czujność mogła zostać uśpiona jedynie przez rodzaj muzyki tworzonej przez Linkin Park i ekspresywność głosu wokalisty. Nawet przy całym bogactwie i nieograniczonej mocy fantazji trudno wyobrazić sobie, że Chester śpiewa o polewaniu się szampanem w Zakopanem, o pszczółce latającej i nektar z kwiatów zbierającej, czy o tym, że tyle się będzie działo, iż nocy będzie mało (ach, te powtórzenia…).

 

 

Nie sposób wykrzesać w sobie aż tyle empatii, by postawić się na miejscu jego rodziny i przyjaciół. Skoro wiadomość o skutecznym targnięciu się na swoje życie okazała się tak wielkim ciosem dla fanów Chestera, to jak bardzo musieli cierpieć jego najbliżsi? Jedynie osoby, które same doświadczyły samobójstwa któregoś ze swoich domowników, miałyby prawo głosu w tej dyskusji. Wypowiedzi innych byłyby tylko teoretycznym, pustym gdybaniem, faryzejskim interpretowaniem nieznanej sobie rzeczywistości, w której kolejny człowiek poległ w walce z własnymi wewnętrznymi demonami. I klęska ta sprawiła, że zgasło jeszcze jedno światło więcej…

 

 

Poza najczęściej stawianymi wówczas pytaniami: „Dlaczego?”, „Co do tego doprowadziło?”, „Jak to się mogło stać?”, „Czy nie można było temu zapobiec?”, zrodziły się również te dotyczące przyszłości, m.in. „Co stanie się z zespołem?”. Zapowiedziane koncerty w Stanach Zjednoczonych i Japonii odwołano, ale przecież przed Mike'em Shinodą i jego przyjaciółmi, oprócz zmierzenia się z żałobą, poczuciem pustki czy bezsensu – a może nawet z wyrzutami sumienia i obwinianiem się za brak reakcji we właściwym momencie – stanął dylemat nad dalszą aktywnością muzyczną grupy. Oczywiście nikogo nie zdziwiła informacja o planowanym koncercie ku czci Chestera 27 października 2017 roku w Los Angeles. Do udziału w nim zaproszono wielu artystów. O skali wydarzenia świadczy aż nadto czas jego trwania – ponad trzy godziny. Wtedy to Mike publicznie wykonał po raz pierwszy utwór pt. „Looking for an answer”, napisany niedługo po śmierci przyjaciela i dedykowany właśnie jemu. Wspomnieniami przeplatano piosenki Linkin Park prezentowane przez wokalistów-gości. I chociaż rozbrzmiewały one w znanych wszystkim aranżacjach, to jednak na scenie kogoś brakowało.

 

 

Do powstania zespołu doszło w 1996 roku w Los Angeles. Początkowo określano go mianem Xero, ale gdy trzy lata później do grupy dołączył Chester, zastanawiano się nad zmianą nazwy na Hybrid Theory. Przez ten zabieg chciano podkreślić zróżnicowany styl muzyczny (mieszankę metalu, rapu, elektroniki itd.), jaki muzycy prezentowali w swoich utworach. Termin ten został już jednak zastrzeżony przez inny zespół i po wielu kolejnych propozycjach zdecydowano się ostatecznie na Linkin Park (od Parku Lincolna w Santa Monica, gdzie mieszkał Chester). Na arenie międzynarodowej grupa zadebiutowała, wydając album „Hybrid Theory” w 2000 roku. Pierwszym singlem, który go promował, był utwór „One step closer”. Cała płyta okazała się ogromnym i niesamowitym zjawiskiem, o czym świadczą nominacje i zdobyte tytuły laureata w wielu prestiżowych konkursach, m.in.: brytyjskiego „Kerrang! Awards” dla najlepszego zagranicznego debiutu (2001), amerykańskiego „Billboard Music Awards” dla najlepszego współczesnego zespołu rockowego (2002) czy nagroda Grammy za najlepszy hardrockowy występ (2002).

 

 

Zobacz także: Linkin Park – najlepsze utwory

 

Latem 2002 roku Linkin Park wydał kompilację pt. „Reanimation”. Zawierała ona zremiksowane utwory z wcześniejszej płyty, a także przeróbki innych piosenek z minialbumów czy wersji demo. Drugi studyjny krążek „Meteora”  ukazał się w marcu następnego roku, spotykając się z ciepłym przyjęciem fanów i krytyków. 2004 rok zaowocował współpracą zespołu z amerykańskim raperem, Jay'em-Z, której efekt uwieńczono mash-upowym (połączenie dwóch różnych piosenek w celu stworzenia nowej kompozycji) albumem „Collision Course”. Później nastąpiła przerwa w działalności zespołu, zakończona pracą nad nową płytą – „Minutes to Midnight”. Jej premiera nastąpiła w maju 2007 roku. Już ona wywołała u słuchaczy pewne zaniepokojenie spowodowane sygnalizowanymi zmianami charakteru i stylu muzycznego. Obawy te potwierdził kolejny krążek „A Thousand Suns” z września 2010 roku, który jest najbardziej przesyconym elektroniką albumem w całym dorobku Linkin Park. Piąta płyta „Living Things” ukazała się w czerwcu 2012 roku, a kolejna „The Haunting Party”  dwa lata później. Dyskografię grupy zamyka „One more light” z maja 2017 roku. Dwa miesiące po jej premierze, w rocznicę urodzin swojego przyjaciela, Chrisa Cornella (który notabene też odebrał sobie życie kilka miesięcy wcześniej), 20 lipca Chester popełnił samobójstwo. W świetle tego wydarzenia ostatni album i wszystkie koncerty promujące go wydają się znamiennym pożegnaniem charyzmatycznego, fenomenalnego wokalisty ze swoją publicznością.

 

 

Mówią, że nie ma ludzi niezastąpionych. Śmiem się z tym nie zgodzić. Można obsadzić po kimś wakat w firmie, w szkole, za ladą w sklepie i w każdym innym miejscu pracy. Koncert upamiętniający postać Chestera Benningtona jako człowieka i muzyka bezsprzecznie udowodnił: jego następcy trudno będzie dorównać pierwowzorowi – o ile to w ogóle możliwe. Stąd płynie przykry wniosek: era zespołu Linkin Park, jaki wszyscy znamy, skończyła się wraz ze śmiercią jego wokalisty. Jak dalej potoczą się losy grupy znanej na całym świecie? Na odpowiedź musimy jeszcze cierpliwie poczekać, a w obliczu solowego projektu, któremu poświęcił się Mike Shinoda oraz braku gotowości powrotu na scenę pozostałych członków zespołu, trzeba mieć nadzieję, że to jeszcze nie koniec… Więc tak, ludzie są niezastąpieni. I doceniamy ich, niestety, najczęściej wtedy, gdy ich już zabraknie. Gdy na niebie życia zgaśnie jeszcze jedno światło więcej.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska