Camino Santiago de Compostela – o co właściwie tyle szumu?

03/12/2017

 

Prezentacja slajdów, spotkania z podróżnikami, filmy, reportaże, książki a nawet całe blogi poświęcone „El camino”. Niemal każdy już słyszał o „Drodze Świętego Jakuba”. Kolejna moda czy coś więcej?

Niezależnie od tego, że samotne wędrowanie w poszukiwaniu sensu życia przez idylliczne krajobrazy Hiszpanii stanowi bez wątpienia wdzięczny temat hollywoodzkich produkcji, nie jest to produkt marketingowy zmyślnych Amerykanów. Mamy do czynienia z ponad tysiącletnim kawałkiem historii. Camino de Santiago to szlak pątniczy, którego celem jest katedra w północno-zachodniej Hiszpanii, gdzie według legendy spoczywa ciało św. Jakuba Apostoła. Ten właśnie święty jest inspiratorem rzeszy pielgrzymów przemierzających te tereny przez kolejne stulecia.


Trudno mówić o modzie w przypadku takiego zabytku kultury, choć rzeczywiście z roku na rok przybywa osób na szlaku. Szczególnie ciekawi przeżyć na Drodze Jakuba są Polacy, których w tym roku w październiku pojawiło się prawie o 40% więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Szlak nie jest tylko jeden, ale rożne ich wersje ciągną się przez Hiszpanię, Portugalię, a nawet inne kraje Europy, biorąc swój początek w różnych miejscach. Jest z czego wybierać.

 

 

Czy to naprawdę pielgrzymka?


Historycznie – tak. Aktualnie – coraz mniej. Wszystko zależy od tego, kto idzie. A idzie się najczęściej samotnie – taki zwyczaj. Na Camino nikt nie oczekuje od ciebie deklaracji, zresztą to, co sam przed sobą deklarujesz, gdy wyruszasz, może ulec transformacji na kolejnych kilometrach trasy. Ludzie, których spotkasz na szlaku prawdopodobnie będą różnych wyznań albo niewierzący. Profesorowie i robotnicy, młodzi i starzy, wyposażeni w najnowsze technologie i najlepsze marki sportowe oraz idący w jednych sandałach i z kijem w ręku. Ale wszystkich łączy jeden wspólny mianownik – niechęć do zatrzymania życia w jednym nieruchomym punkcie. Zdarzają się również zwykli turyści, przekonani o tym, że robią coś modnego, ale z nimi ma się mało do czynienia, gdyż idą w pośpiechu i nocują w hotelach. Fakt, że idziesz w pojedynkę daje też swobodę do tego, by rozmawiać z nieznajomymi, którzy po pierwszej wspólnej nocy w schronisku stają się całkiem bliscy. Jeśli chcesz, godzinami zostajesz sam na sam z własnymi myślami, jeśli chcesz inaczej – możesz zrównać z kimś krok i nawet jeżeli dla niego to tylko forma trekkingu, możecie rozmawiać o rzeczach, o których może zwykle nawet nie myślisz. W pewnym sensie twoje Camino może stać się formą terapii w drodze i nawet nie zorientujesz się kiedy. A pamięć o spotkanych osobach zachowasz na długo, jeśli nie na zawsze.

 

Efekt „wow"


Przyroda tam jest wspaniała. Tak niepokojącej mgły i bajkowych lasów dębowych jak w Galicji nie widziałam nigdzie. Jednak, żeby doświadczyć piękna przyrody w różnym wydaniu, nie ma potrzeby wypuszczać się na pielgrzymi szlak. Bycie blisko natury? Z pewnością. Przeżycie nawałnicy w górach będzie moją stałą opowieścią przy kubku grzanego wina. Ciekawi ludzie? Bez dwóch zdań. Już sam gospodarz jednego ze schronisk, który rano obudził nas dźwiękami utworu „Ave Maria”, jest materiałem na książkę. Ale to wszystko nie jest jeszcze sednem tego, dlaczego z roku na rok Camino de Santiago przekonuje, że nie jest chwilową modą i staje się coraz bardziej popularne. 

 

 

No więc o co tyle szumu?


Pewnie każdy, kto wszedł na Drogę Św. Jakuba, mógłby odpowiedzieć inaczej. Ale przypuszczam, że każdy potwierdziłby, że doświadczenie efektu wow” jest możliwe tylko, gdy akceptujesz prawa tej drogi. Przede wszystkim jesteś gotów na porzucenie swojego życia: pracy, rodziny, przyjaciół. Bez tej gotowości nie idziesz tu i teraz, ale kombinujesz, jak możesz najszybciej znaleźć się na mecie. Musisz być otwarty na wysiłek i ból. Nie ma co się oszukiwać – bywają kilometry bardzo trudne i dni, w których nie możesz sobie przypomnieć w jakim celu się na to zdecydowałeś. Musisz być również gotowy na wyjście ze swojej strefy komfortu. To nie jest przestrzeń dla codziennej rutyny i dotychczasowych nawyków. Dopiero w zderzeniu z tym, co niezwyczajne i niecodzienne jest szansa na przeżycie czegoś niesamowitego i poznanie siebie od nowej, nieznanej dotąd strony. Myślę, że w tym właśnie przychodzi efekt „wow”, który sprawia, że Camino Santiago de Compostela nie jest atrakcją czy wyzwaniem do odhaczenia na liście, ale wspaniałym doświadczeniem, do którego chce się wrócić. Bo wiesz, że z pewnością przyniesie coś fenomenalnego.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska