"After", czy warto obejrzeć? [RECENZJA]

 

Znacie może to uczucie, kiedy oglądając telezakupy dany produkt wygląda na wspaniały, funkcjonalny, wydaje się wprost błagać nas o zakup?  Zazwyczaj w takich sytuacjach, po dotarciu do nas przesyłki, kiedy to z entuzjazmem zabieramy się do jej otwarcia,  szybko okazuje się , że materiał promocyjny znacznie odbiegał od tego, który dostaliśmy w rzeczywistości. Nie inaczej jest w przypadku „After”.

Trzeba przyznać, że specjaliści ds. markietingu wiedzieli co robią, przyrównując tę produkcję do wciąż popularnych “ Pięćdziesięciu twarzy Grey'a”, co zresztą potwierdzają wyniki oglądalności z  pierwszego tygodnia po premierze. Tym bardziej, jeżeli weźmiemy pod uwagę,że literacki pierwowzór początkowo był młodzieżowym fanfiction, dotyczącym członków zespołu One Direction. Do tego sama autorka przyznała się, w jednym z wywiadów, do inspirowania się wyżej wymienionym “ dziełem”.

Problem tkwi w tym,że jedynym wspólnym mianownikiem pomiędzy nimi jest bezbarwność bohaterów, oparta o jakże przeżartą zasadę kontrastu.

 

Główna bohaterka, Tessa  (Josephine Langford) , z natury jest miłą, ambitną dziewczyną, z planem na życie ułożonym niemalże od linijki. Po przyjeździe do collegu dziewczynie jest nieco trudno nawiązać relacje z nowymi znajomymi, głównie przez odmienne priorytety. Pewnego dnia na jednej ze studenckich imprez poznaje Hardina.

 

Hardin (Hero Fiennes-Tiffin)   to młody, inteligentny, dobrze ubrany chłopak. Z racji atrakcyjnej aparycji oraz otaczającej go aury tajemniczości wzbudza zainteresowanie płci pięknej, jednakże do tej pory absolutnie nie myślał o zbudowaniu z którąkolwiek z nich relacji, która nie opierałaby się wyłącznie na zwierzęcym pożądaniu. Do momentu aż poznaje Tesse.

 

 

Brzmi znajomo? Cóż, nie bez przyczyny. Jednakże należy pamiętać,że schematyczną fabułę można łatwo uratować poprzez aktorstwo, czy dopracowane kwestie techniczne. Czy tak jest w tym przypadku? Niestety, na tym polu również można odczuć rozczarowanie. Jakkolwiek ścieżka dźwiękowa może uraczyć nas kilkoma znanymi popowymi utworami, zaś nasze oczy mają możliwość ucieszenia się z kilku naprawdę dobrze wykadrowanych ujęć, tak z poziomem aktorstwa bywa gorzej. Poziom chemii pomiędzy dwójką głównych bohaterów, jak i padających pomiędzy nimi dialogów, bywa czasem równie dynamiczny, co zbliżenie do siebie dwóch kartek papieru, natomiast cały rozgrywający się gdzieś tam z boku dramat Tessy, polegający na presji realizowania oczekiwań apodyktycznej matki zostaje poprowadzony bardzo szybko, przez co trudno jest się jakkolwiek z tym utożsamić.

 

A co z główną osią marketingową, czyli gorącymi, przesiąkniętymi erotyzmem scenami? Fanów tego typu kontentu również muszę rozczarować, bowiem reprezentują one poziom produkcji TVN-u puszczanych przed godziną 22. Nie odnajdziemy tam niczego gorszącego, w końcu producenci doskonale zdawali sobie sprawę z tego w jaki target zdecydowali się celować.

 

 Pomimo całego worka pełnego wad, seans "After" dla większości widzów powinien stać się bezbolesną, niewymagającą zbytniego myślenia rozrywką. A biorąc pod uwagę pozytywne wyniki box office oraz fakt,że literacki pierwowzór liczy sobie pięć części, być może niedługo będziemy świadkami wejścia do kin sequela, który na nowo przykłuje naszą uwagę. Czas pokaże, czy zasłużenie.

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska