Wielka Katastrofa Hollywood, czyli Oscary 2017

 

Tegoroczna Gala rozdania Oscarów za nami. Wszyscy już wiedzą, że nie obyło się bez afer. Oscary są znane ze swojego upolitycznienia, jednak poziom całej gali był bardzo dobry, pomimo wielu wpadek. Przeczytajcie, co wydarzyło się w Dolby Theatre oraz na czerwonym dywanie.

Galę rozpoczął Justin Timberlake, który zaśpiewał swój utwór, nominowany do Oscara za film „Trolle” – „Can’t stop the feeling”. Gwiazdor rozbujał publiczność, podrywając ją z miejsc, rozpalił do czerwoności, jednocześnie wzmagając emocje. Cała ta sytuacja miała za zadanie pokazanie Hollywood z przyjaznej strony, bliższej zwykłym ludziom, co nie tylko w tej sytuacji było widoczne tego wieczoru. Tuż po występie Timberlake’a na scenie pojawił się prowadzący tegoroczne Oscary, Jimmy Kimmel, amerykański producent filmowy, prowadzący własne show „Jimmy Kimmel Live!” oraz „The Man Show”.

 

Dobra polityka Oscarów

 

Kimmel od samego początku nie krył zniesmaczenia dla nowych rządów Stanów Zjednoczonych. Otwarcie krytykował politykę prowadzoną przez Donalda Trumpa, począwszy od słów: „Nasz kraj jest podzielony. Ludzie mówili, żebym powiedział coś, co nas zjednoczy. Na sali jest jednak tylko jedno waleczne serce (red. nawiązanie do siedzącego pośród publiczności Mela Gibsona). Chciałem podziękować Donaldowi Trumpowi. W zeszłym roku Oscary były rasistowskie”. Jednocześnie showman przygotował publiczność na to, że w tym roku będzie inaczej, a potwierdzenie jego słów zawarte zostało w przyznawanych statuetkach.

 

To nie jedyna tego typu aluzja podczas tegorocznej gali. Dwayne Johnson, który pojawił się na scenie, żeby zapowiedzieć piosenkę z filmu „Vaiana: Skarb ocenu” zażartował, że „w tych ciężkich politycznie czasach zjednoczyć wszystkich może jedynie śpiewający Dwayne Johnson”.

 

Również podczas samego rozdania i przemów pojawiły się takie, które wprost uderzały w politykę. Przede wszystkim miało to miejsce podczas odebrania nagrody przez twórców filmu „Klient” za najlepszą produkcję nieanglojęzyczną. Przedstawicielka reżysera Asghara Farhadi przekazała widzom, że „twórca nie odebrał nagrody, bo Donald Trump zabronił jego narodowości wjeżdżać do USA” (red. reżyser jest Irańczykiem).

 

Podczas odebrania nagrody za najlepszy krótkometrażowy film animowany jeden z przyjmujących statuetkę twórców filmu „Piper” powiedział, że „jest Meksykaninem, jest człowiekiem i jest przeciwny ścianom, które nas dzielą”. Było to jedno z ważniejszych zdań wypowiedzianych tego wieczoru. Jedną z najbardziej emocjonalnych wypowiedzi była jednak ta, którą zaprezentował twórca filmu „Białe kaski” po otrzymaniu Oscara za najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny. Wystarczyło jedno zdanie: „zakończmy rzeź w Syrii i na całym świecie” – odwołujące się oczywiście do tematyki produkcji.

 

And the Oscar goes to…

 

Pełną listę zwycięzców podaliśmy zaraz po zakończeniu gali, nad ranem czasu polskiego: KLIK. Warto jednak wspomnieć, w jaki sposób zostały przyznane statuetki i kto wyróżnił się swoją przemową, choć żadne z podziękowań nie było spektakularne w porównaniu z tymi z lat wcześniejszych.

 

Dwie wypowiedzi szczególnie zasługują na wyróżnienie. Pierwsza należy do Violi Davis, najlepszej aktorki drugoplanowej za rolę w „Fences”. Artystka otrzymała owacje na stojąco od zgromadzonej w Dolby Theatre publiczności. „Dziękuję mojej siostrze Dolores, która bawiła się ze mną w bogate, białe kobiety”. Aktorka nie ukrywała wzruszenia i podkreśliła, że wszystko co osiągnęła jest zasługą Boga, a bez niego film „Fences” by nie powstał. Ta spektakularna przemowa została oczywiście zauważona przez prowadzącego, który zażartował: „Viola zostanie nominowana do Emmy za tę przemowę”.

 

Inną wypowiedzią, która wzruszyła wszystkich zgromadzonych, była ta zaprezentowana przez Caseya Afflecka, najlepszego aktora pierwszoplanowego za rolę w „Manchester by the Sea”. Wokół jego osoby przed galą powstało wiele kontrowersji. Brat Bena Afflecka został bowiem oskarżony o molestowanie kilku kobiet. Plotki jednak zostały uciszone, rzekomym pojednaniem stron, a aktor słusznie został odznaczony statuetką. Podziękował przede wszystkim Denzelowi Washingtonowi, jego konkurentowi w tej kategorii, który był jego mentorem i nauczył go wielu technik aktorskich. Przemowa Afflecka wzruszyła publiczność, a przede wszystkim doprowadziła do łez głównego zainteresowanego, czyli Denzela Washingtona oczywiście.

 

Show must go on

 

Tak jak wspomniałam, w tym roku gala prowadzona była pod hasłem „stop rasizmowi” oraz „Hollywood przyjazny wszystkim ludziom”. Jeśli chodzi o tę drugą kategorię pojawiło się wiele elementów pokazujących dystans aktorów do siebie. Z nieba (a właściwie sufitu) sypały się smakołyki, które ochoczo zostały zjedzone przez zgromadzone w Dolby Theatre gwiazdy. Był to element nawiązujący do słynnej już pizzy Ellen DeGeneres, którą prowadząca częstowała wszystkich trzy lata temu.

 

W pewnym momencie gali na sali pojawiła się wycieczka ludzi, którą Kimmel oprowadził pomiędzy sceną, a rzędami widowni. Prowadzący przedstawił im niektóre gwiazdy, m.in. Meryl Streep oraz Ryana Goslinga. Jedna z uczestniczek otrzymała od Jennifer Aniston okulary przeciwsłoneczne. Był to krok przybliżający hollywoodzkiego aktora do zwykłych ludzi, choć mocno teatralny. Innym zabiegiem tego typu była sonda odnośnie kina wyświetlona podczas gali.

 

Ciekawym zabiegiem był filmik, w którym aktorzy czytali wpisy z Twittera uderzające w ich osobę, a wręcz obrażające ich. Pojawiły się również wulgaryzmy. Miało to na celu podkreślenie dystansu do siebie każdej z tych gwiazd.

 

Innym elementem show, choć już nieco bardziej kontrowersyjnym, były twitty do Donalda Trumpa i uwagi dotyczące jego osoby. Jimmy Kimmel na swoim koncie na Twitterze oznaczył prezydenta w poście, czekając na odpowiedź, której do tej pory nie otrzymał. Zachęcił również zgromadzoną publiczność do nagrodzenia owacjami na stojąco Meryl Streep, która jest znaną przeciwniczką polityki Trumpa i to właśnie za jej poczynania przeciwko niemu dodał w żartach „Donald, Meryl mówi cześć”.

 

In Memoriam

 

Jest to stały element podczas Oscarów. Wydawać się może, że nieskomplikowany organizacyjnie. Jednak i tu tym razem nie obyło się bez kontrowersji. Po zapowiedzi Jennifer Aniston rozpoczęła się prezentacja zdjęć i nazwisk ludzi kina, którzy odeszli w tym roku. Podczas wspomnienia australijskiej kostiumografki Janet Patterson okazało się, że zamiast jej zdjęcia wykorzystano fotografię żyjącej producentki Jan Chapman. Było to wielkie faux pas ze strony Akademii.

 

Oczywiście we wspomnieniu nie zabrakło wielkich nazwisk osób, które odeszły, a także polskiego akcentu – przedstawiony został również Andrzej Wajda.

 

Przyjemnym akcentem gali było przedstawienie autorytetów gwiazd przez nie same. I tak na scenie pojawiła się Charlize Theron wraz z Shirley MacLaine, która w żartobliwy sposób powiedziała o swojej młodszej koleżance: „wspaniale spojrzeć do góry na inteligentną kobietę, która ma świetny gust w wyborze osób, które ją inspirują”.

 

Bardzo ważnym momentem gali było pojawienie się Katherine Johnson, czyli pierwowzoru postaci granej przez Taraji Henson w filmie „Ukryte działania”. Miało to znaczenie symboliczne, zwłaszcza że wydarzyło się podczas ogłaszania nominacji do najlepszego pełnometrażowego filmu dokumentalnego przez trzy aktorki grające główne role w tej produkcji.

 

Czerwony dywan, czyli słów kilka o kreacjach

 

Na czerwonym dywanie w tym roku dominowało złoto. Klasycznie w połączeniu z bielą lub beżami. Dużo kreacji miało również odcień czerwony. No i standardowa czerń, która nigdy nie wychodzi z mody.

 

Zacznę od kreacji najbardziej udanych. Najpiękniej prezentującą się parą wczorajszego wieczoru byli Jessica Biel i Justin Timberlake. Ona w złotej kreacji od Kufmanfranco, on w klasycznym garniturze. Prosto, ale nieskromnie i przepięknie.

 

Bardzo dobrze prezentowało się również starsze pokolenie. Sting i Trudie Styler postawili na klasykę. Ona miała prostą sukienkę do ziemi, ale z odsłoniętymi ramionami, on klasyczny garnitur uzupełnił szalikiem w tym samym kolorze. Inną parą doskonale się prezentującą byli Mel Gibson i Rosalind Ross. Może mniej klasycznie, ale na pewno z klasą. Mel w czarnym garniturze, za to Rosalind w pięknej sukni bez ramion, odciętej od pasa w dół z delikatnego tiulu.

 

Jeżeli chodzi o damskie kreacje, zacznę od tych udanych. Przepięknie wyglądała Taraji Henson w welurowej sukni, z odsłoniętymi ramionami i wycięciem do górnej części uda. Całość stylizacji uzupełniła masywną srebrną kolią. Wspaniałą suknię od Oscara de la Renty zaprezentowała Brie Larson. Klasyczna czerń została w tym wypadku wzbogacona nietypowymi falbanami.

 

Jeżeli chodzi o suknie z przepychem warto zwrócić uwagę na kreacje Kirsten Dunst oraz Janelle Monae. Obie aktorki postawiły na rozkloszowany dół. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z sukienką prostą, delikatnie krótszą z przodu, odsłaniającą buty aktorki, bez ramion i z wielkimi kieszeniami po bokach. Druga z kreacji natomiast była bardziej nietypowa i stała się swego rodzaju zjawiskiem na wczorajszej gali. Suknia stworzona przez Elie Saab Couture mogła sprawiać wrażenie jakby do prostej, długiej kreacji, doczepione zostały tiulowe bufki po bokach. Monae doskonale dobrała dodatki tak, że wszystko było smaczne, choć w świetle jupiterów mocno rzucało się w oczy.

 

Mniej wyszukane kreacje, na które warto zwrócić uwagę to m.in. sukienka Emmy Stone. W odcieniach złota, prosta, ale niezwykle wytworna suknia stworzona została przez Givenchy Couture. Nicole Kidman natomiast postawiła na cielisto-beżowe odcienie od Armi Privé.

 

Również w tym wypadku nie obyło się bez kontrowersji. Meryl Streep miała założyć kreację od Chanel. Pomimo wcześniejszych ustaleń gwiazdy z Karlem Lagerfeldem aktorka zdecydowała się na wystąpienie w sukni od Elie Saab. Wyglądała wspaniale, jednak w kuluarach mówi się, że po prostu się sprzedała. Podobno zażyczyła sobie aż 100 tysięcy dolarów za włożenie na Oscary kreacji od Chanel.

 

Tegoroczne Oscary przejdą zapewne do historii z punktu widzenia największej pomyłki w dziejach nagród Akademii Filmowej, czyli ogłoszenia złej produkcji wygranej w głównej kategorii. Z całą pewnością będzie to wspominane w najbliższych latach, podobnie jak w przypadku upadku Jennifer Lawrence kilka lat wstecz. 89 Gala rozdania Oscarów to jednak nie tylko jedna wpadka. Z całą pewnością ten wieczór był przykładem niezorganizowania Akademii, co w przypadku tak ważnej uroczystości nie powinno się wydarzyć.

 

Na otarcie łez pozostają nam piękne słowa Dyrektor Akademii Filmowej: „Coś łączy wszystkich nominowanych. To filmy, które powstały. O miłości i pasji. Na tym polega magia kina, której dziś oddajemy hołd”.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska