Mentor – „Cults, Crypts and Corpses” [RECENZJA]

16/11/2018

 

Drugi album kapeli o wdzięcznej nazwie Mentor, zatytułowany jeszcze wdzięczniej „Cults, Crypts and Corpses”, to pozycja dla wielbicieli awanturniczych melodii rodem z punka, hardcore’u czy thrash metalu (i nie tylko). A wszystko to podane w prostym, przystępnym, niespełna 30-minutowym materiale.

Mentor to śląska ekipa dobrych znajomych, którzy wywodzą się z różnych muzycznych szkół, lecz jakiś czas temu postanowili zebrać się do kupy i trochę poeksperymentować z melodiami. W składzie Mentora znajdziemy muzyków z takich formacji jak: J.D. Overdrive, Thaw czy Furia. I można by założyć, że tak odmienne dźwiękowo światy nie wybrzmią ze sobą. W muzyce jednak rzeczy niemożliwe nie istnieją. Panowie zdecydowali zabawić się z muzyką i powołali do życia projekt, który w dość luźny sposób traktuje muzyczne konwenanse. Elementem stanowiącym o sile zespołu uczyniono swobodną grę z podgatunkami ciężkiej muzyki. Miała być zabawa i odprężenie, ale już debiutancki album „Guts, Graves and Blasphemy” (wydany w 2016 roku) zdobył uznanie, zbierając pochwalne recenzje. Po tak przyjętym debiucie oczywiste było, że projekt niebawem pokusi się o nagranie kolejnego materiału.

 

Jest to szybki i żywiołowy album, więc szybka i równie żywiołowa będzie niniejsza recenzja. Na „Cults, Crypts and Corpses” zdecydowanie przeważają tempa dynamiczne, a agresja ocieka wręcz z każdego kolejnego numeru na płycie. Siarczyste gitary co rusz wytwarzają gęstą i brudną atmosferę, a bas wraz z bębnami stanowią fantastyczną sekcję rytmiczną, która perfekcyjnie wykonuje swoje zadanie. Nie można nie wspomnieć także o wokalu „Susła” znanego z występów w J.D. Overdrive. Ten typ śpiewu bardzo przypada do gustu, o czym miałem okazję już napisać przed  rokiem, wychwalając ostatni krążek JDO. Frazowanie i charakterystyczna maniera wokalisty znakomicie sprawdzają się nie tylko w macierzystej kapeli, ale również w mentorowych kompozycjach. Skrupulatne spasowanie wszystkich tych elementów powoduje, że słuchanie Mentora związane jest z wrażeniem powrotu do przeszłości, do czasów, kiedy thrash metal i jego pochodne królował na salonach. Zawarte na albumie kompozycje mają coś ponadczasowego i do tego okraszone są pierwiastkiem współczesności, co daje wypadkową w postaci solidnego, zwartego materiału. Odnajdziemy tu echa takich kapel jak: D.R.I., Neurosis, Corrosion of Conformity (z wczesnego okresu), czy Suicidal Tendencies. Wprawne ucho znajdzie sprytnie przemycone dźwięki rodem z dyskografii Slayera.

 

Zobacz także: J.D. Overdrive - „Wendigo”

 

Drugi album kapeli Mentor to dźwiękowy tygiel podobny do tego z poprzedniego krążka. Od klasycznego thrashu w stylu Exodus znajdziemy na nim momenty doomowe, sludge’owe, podbite przez zabawę z hardcorem i crust punkiem, a nawet black metalem. Wydaje się, że to ogromny wachlarz gatunkowy upchnięty w 28-minutowym albumie. Każdy z powyższych  ma własne miejsce w szeregu i przed niego nie wychodzi. Wszystkie kompozycje są poukładane w taki sposób, by słuchaczem nie zawładnął jeden element. W tej ułożonej machinie chodzi przede wszystkim o zabawę, frywolną wycieczkę po rozmaitych podgatunkach, a nie angażowanie słuchacza w skomplikowane sekwencje.

 

Jak długo śląska ekipa będzie na estradzie? To się jeszcze okaże. Trudno mówić o swego rodzaju renesansie thrash metalu, hardcore’u i im podobnych, ale zarówno ten, jak i poprzedni album pokazał, że granie w takim stylu może się dziś nie gubić w odmętach artystycznych posunięć muzyków z tzw. „gatunków na czasie”. Zobaczymy jak długo będzie utrzymywać się popyt na taką muzykę. Być może Mentor okaże się krótkotrwałym projektem z jednym schematem grania albo w przyszłości zmieni swoje dotychczasowe oblicze. Pierwszy album okazał się strzałem w dychę, drugi utrzymuje jego poziom i kunszt. Granie na jedną modłę może doprowadzić wkrótce do wyczerpania akurat tego paradygmatu. Wówczas konieczna będzie zmiana kierunku. Czy to rzeczywiście nastąpi? Historia muzyki, która wije się w sobie tylko znanych kierunkach, bezlitośnie pokazuje, że tak. Pamiętajmy jednak, że historia lubi też płatać figle.  

 

Zobacz także: Entropia – „Vacuum” [RECENZJA]

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska