Lekarstwo na codzienność – recenzja „Usterki”

Wszystko zaczęło się jak film kina akcji klasy B. Proste zlecenie, a potem podróż mustangiem ku zachodowi słońca. Następnie sprawy zaczęły się komplikować. Ale Jo to tylko jeden z wielu bohaterów książki, w której nic nie jest takie, jakie się wydaje.

„Usterka” to książka pełna tragizmu przeplatającego się z czarnym humorem sytuacyjnym. Początek jest jak bezpieczna sonda wysłana przez autora. Rozbudowane opisy, malownicze tło – wszystko to sprawia wrażenie przerysowanego, oddanego z niemal maniakalną dokładnością, tworząc napięcie znane ze światowej klasy thrillerów.

Radosław Dopierała postanowił jednak zaburzyć tę koncepcję, na chwilę zmącić ją jak taflę wody tylko po to, by po chwili pozwolić emocjom rozejść się po kościach. Wplata nowe, niezrozumiałe dla czytelnika fakty i nie próbuje ich argumentować. Ta wiedza wsiąka głębiej, oswajamy się z nią, nie mamy czasu na retrospekcję czy diagnozę, bo bohater, który tego próbuje, stąpa po cienkiej granicy szaleństwa, a my znajdujemy się tam razem z nim. Kolejne trudne do wyjaśnienia okoliczności rozpuszczają się w specyficznym poczuciu humoru, dzięki czemu są znacznie łatwiej przyswajalne. Mamy wręcz wrażenie, że autor sam nie traktuje poważnie swojej książki – wręcz przeciwnie, staraja się zrekompensować nam napięcie za pomocą dystansu do sztywno przyjętej formy horroru. Kolejne sceny łykamy jak narkotyk, pragnąc więcej, domagając się odpowiedzi, które nie nadchodzą. Tak, jak w życiu – nadchodzą pewne sytuacje, pewne wydarzenia, które przemijają, zanim zdążymy zastanowić się nad ich celem i pochodzeniem. Tak jest w przypadku książki Dopierały. Aby poznać tę pozycję w pełni, musimy przeżyć ją razem z bohaterem, nie zagłębiając się w meandry przeszłości.

Gdy jednak opadną emocje, zauważymy, że zbiór dziesięciu opowiadań zamknięty w jednym tomie ma pewne braki, które nie pozwalają mu czerpać w pełni z koncepcji książki. Radosław Dopierała działa jak motocykl z ogranicznikiem prędkości. Jego pomysł wykracza daleko poza to, co jest w stanie na obecną chwilę osiągnąć, bo brak mu pełni warsztatu pisarskiego.

„Usterka” to książka żywa, jak przystało na zbiór opowiadań, i z pewnością warta przeczytania. Choć najlepiej w tej pozycji odnajdą się osoby niedoświadczone z gatunkiem grozy, dla weteranów powieści tak znamienitych pisarzy jak Stephen King będzie to ciekawa pozycja w zestawieniu z już ukształtowanymi w swym warsztacie autorami.

 

 

Korekta: Monika Mroczek

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska