Overhyping – czy gracze nauczą się na własnych błędach?

 

Miały być przełomowym odkryciem, które zrewolucjonizuje rynek gier. Tak nam przynajmniej powiedziano. Po fascynujących, zapierających dech w piersiach trailerach trafiają na rynek i… no cóż. Klapa. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego wciąż dajemy się nabrać na piękne słówka, wiedząc że możliwości developerów nie są nieograniczone?

Na przestrzeni lat co roku mamy do czynienia z co najmniej jedną taką produkcją. W ubiegłym roku wiele osób zapragnęło eksploracji kosmosu i nieskończonej ilości planet. Szkoda, że nie sprecyzowali swoich wymagań…

Przed No Man’s Sky było Spore. Zaczynało się świetnie, tylko po to, by po fazie komórki, staczać się coraz niżej. Faza plemion była już niezbyt ekscytująca, a kolejne różniły się już właściwie głównie systemem zajmowania kolonii. Faza kosmiczna wniosła nieco świeżego powietrza, ale po dwóch godzinach zabawy znów wiało nudą.

Jego los podzieliło też Fable III, które swą premierę miało 2 lata później. Pozorne wybory wpływające na życie bohatera nie wnosiły zbyt wiele do gry, a fabuła była conajwyżej mierna. Cała gra to po prostu podrasowane The Sims.

Żadna z tych gier nie była jednak zła. Zabiły je nasze oczekiwania. Nie oznacza to jednak, że nie powinniśmy mieć wysokich wymagań co do gier – wręcz przeciwnie. Powinniśmy być jednak lepiej przygotowani na ewentualną porażkę developerów w spełnianiu naszych oczekiwań. Kluczem jest sceptycyzm.

To dla nas tworzone są gry. To gracze mają władzę nad tym biznesem, nawet jeśli chcą wmówić nam, że jest inaczej. Żądajmy darmowego dema i trailerów z fragmentami gameplay’u. Będzie to nasza pierwsza forma obrony przed ludźmi próbującymi naciągnąć nas na kasę. Następnym punktem powinny być pre-ordery, czyli typowa kiełbasa wyborcza. Kup grę, dostaniesz 10% zniżki. Kup grę wcześniej, dostaniesz concept arty, mapę, instrukcję do gry. Kiedyś to był standard. Pamiętacie The Elder Scrolls IV: Oblivion? Mapa w dużym formacie była dołączona do gry. Za darmo.

CD Project RED świetnie radzą sobie z bonusami do pre-orderów. Widzieliście ile prezentów dostajemy z pre-orderem? Do drugiej części dorzucają medalion, artbook i wiele innych przedmiotów, których część zależała od tego, skąd zamawialiśmy grę. Trzecia część utrzymała tę konwencję pre-orderu.

Pamiętacie jeszcze czasy, gdy dodatki do gier dawały niemal tyle zabawy co sama gra? Nie sięgając daleko w przeszłość – Bioshock: Burial at sea, Dark Souls: Artorias Of The Abyss, czy The Following z Dying Light. Albo Dishonored – trzy dodatki, dwie rozbudowane kampanie, masa zabawy, wyzwań i osiągnięć do zdobycia. Jeśli jednak wolimy przebrać Śmierć z Darksiders w nowy strój za 4,99€ i to nas zadowoli – biznes pójdzie nam na rękę.

Wszystko zależy od nas. PS4, PC, czy Xbox One – wszyscy jesteśmy graczami i to my kształtujemy ten rynek. I możliwość budowania bazy w No Man’s Sky tego nie zmieni.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska