„Czekoladowe rendez-vous” Ewy Sosnowskiej

 

Są książki, od których nie sposób się oderwać i na długo pozostają w naszej pamięci. Są i takie, które chcemy jak najszybciej skończyć i o nich zapomnieć. Nie wnoszą nic do naszego życia, a jedynie przykre uczucie straty czasu. Mniej więcej tak miałam z „Czekoladowym rendez-vous” Ewy Sosnowskiej.

Majka i Robert poznają się na Targach Czekolady. Właściwie „zauważają się”, bo do rozmowy nie doszło. Dopiero potem ona przychodzi do jego kawiarni i okazuje się, że oboje zwrócili na siebie uwagę na targach. Wkrótce zaczynają się ze sobą spotykać. W dosyć przerysowany sposób Robert mówi Majce, że „marzy, by była jego dziewczyną”, po czym daje jej srebrną obrączkę. Żeby było ciekawiej, dla siebie ma identyczną. Chciałabym zobaczyć faceta, który wymienia się obrączkami na samiutkim początku związku. Rodzi się między nimi coraz głębsze uczucie, wkrótce jej się oświadcza, co oczywiste w takich historiach. A tak poza tym… nic. Nawet proza ich zwyczajnego życia nie ciekawi czytelnika, bo jest zwyczajnie nudna.

 

W książkach zawsze czekamy na akcję, jakiś punkt zwrotny, ale ostatecznie szczęśliwe zakończenie. Albo nieszczęśliwe, ale niechże się coś dzieje! W „Czekoladowym rendez-vous” największą atrakcją był „wypadek” głównej bohaterki, którą podczas przejażdżki rowerowej potrącił samochód, ale jak sama powiedziała: „Wywróciłam się, raczej asekuracyjnie niż z konieczności…”.

 

Ktoś powie, że to spokojna i prosta fabuła, która nie męczy. Może i tak, ale mnie ten brak akcji naprawdę zniechęcił. Po książkach raczej spodziewam się odskoczni od rzeczywistości. Wyniosłość dialogów i ich przerysowanie tak irytuje, że momentami nie da się czytać. Bohaterowie zwracają się do siebie jakby byli z innej epoki (i to naprawdę bardzo odległej), brzmi to wręcz nierealnie. Do korekty też miałabym sporo zastrzeżeń. Jedyne, za co mogę pochwalić, to urocza okładka, bardzo ładny skład, font… Ale to tylko okiem przyszłego edytora.

 

Podziwiam autorkę książki, której marzeniem było wydanie własnego dzieła i dopięła wyznaczonego sobie celu. Nie dała sobie wmówić, że nie da rady. Przy pomocy przyjaznych jej ludzi spełniła swoje marzenie, a książka trafiła na półki księgarń w całej Polsce. Życzę dalszego zapału i udoskonalania pióra. Mam nadzieję, że następna książka Ewy Sosnowskiej przypadnie mi do gustu.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska