Sprzymierzeni z przeciętnością

 

Miłość z wojną w tle…

Wydawać się może, że powinno być na odwrót. W filmach zazwyczaj to wojna jest głównym wątkiem. Tym razem jednak miłość zagrała pierwsze skrzypce, choć z lekkim fałszem.

 

II wojna światowa. Max Vatan (Brad Pitt) jedzie przez pustynię, żeby za chwilę znaleźć się w Casablance, gdzie ma zlikwidować ambasadora III Rzeszy. Kadry z początku filmu mogą przypominać te z Bękartów Wojny, gdzie również wystąpił Pitt. Sprzymierzonym w dalszej części daleko jednak do tak dobrego filmu. Vatan do pomocy w misji dostaje członkinię francuskiego ruchu oporu Marianne Beauséjour (Marion Cotillard). Mają udawać małżeństwo.

 

 

 

Oczywiście, jak to w Hollywood bywa, między głównymi bohaterami rodzi się uczucie. Wydawać by się mogło, że jest głębokie i szczere, choć chemii między nimi nie czuć. Można odnieść wrażenie, że obie gwiazdy lepiej wypadają na ekranie osobno. Zemeckis w swoim dziele bardzo dobrze zarysował postaci. Aktorzy poradzili sobie z nimi. Zabrakło w tym wszystkim jednak współpracy, która powinna spajać fabułę.

 

Do filmu można mieć wiele zastrzeżeń. Przede wszystkim niedbałość o wątki historyczne. 1942 rok, Casablanca, ambasador III Rzeszy porusza się niemalże bez obstawy. Vatan zostawia samolot w polu, po czym idzie na akcję, jak gdyby przyleciał na piknik.

 

Inną istotną sprawą jest tempo rozwoju akcji. Fabuła rozkręca się wprost proporcjonalnie do wzrastania uczucia między bohaterami. Szkoda tylko, że praktycznie przez cały film. Paradoksalnie, akcja rozkręca się grubo w drugiej połowie produkcji, natomiast najciekawsze jest jej pierwsze 20 minut. Świadczy to o kompletnym braku pomysłu na rozwój filmu. Tak jakby twórcy wyszli z założenia: mamy super tematykę, będzie wojna, będzie miłość, zaangażowaliśmy genialnych aktorów – jakoś to będzie.

 

 

 

Podczas oglądania melodramatu można odnieść wrażenie, że jest to swego rodzaju „sklejka”. Dostrzegam w nim elementy ściągnięte z Casablanki, Titanica, czy wcześniej już wspomnianych Bękartów Wojny. I choć inspiracje nie są rzeczą złą, ciężko jest oglądać porównania do ulubionych filmów w tak przeciętnej produkcji.

 

 W oczy bardzo rażą nierealne sceny. Pierwsza z nich to seks w samochodzie w czasie burzy piaskowej. Podczas oglądania tej sztucznej, wyefektowanej komputerowo sceny przypomniał mi się pocałunek z Miasta 44, gdy miałam ochotę zaśpiewać Give a bit of hmm to me. Kolejna mało realna scena to moment porodu na dworze pod lecącymi samolotami, które bombardowały Londyn. Dziwnym trafem przeleciały nad bohaterami i nikomu nic się nie stało.

 

Mimo tych komputerowych nieporozumień film ogólnie jest efekciarski. Może nie jest to jego głównym celem, ale są też obrazki przyjemne dla oka.

 

Sprzymierzonym nie można jednak odebrać dbałości o szczegóły w charakteryzacji. Zarówno Pitt jak i Cotillard wystylizowani są na prawdziwe gwiazdy kina międzywojennego. Idealne fryzury, wspaniałe stroje wpasowane w ówczesne trendy. Z całą pewnością nadaje to produkcji specyficznego klimatu.

 

 

 

Przyjemnie jest też patrzeć na samego Pitta. Myślę, że wszystkie jego fanki będą usatysfakcjonowane. Aktor, mimo ewidentnych poprawek w wyglądzie, wciąż sprawia wrażenie młodego przystojniaka, choć w jego oczach można już dostrzec oznaki starości. Może też to zaważyło o braku chemii między bohaterami. Amanta łatwiej jest bowiem grać młodszym aktorom.

 

Jednak sami aktorzy to nie wszystko. I choć są istotnym elementem w produkcji z pustego i Salomon nie naleje. Nie wiem, z kim chcieli sprzymierzyć się twórcy, ale na pewno nie z widzem, który pójdzie na ich film do kina. Miałam duże oczekiwania wobec Sprzymierzonych, bo uwielbiam Brada, jednak solidnie się zawiodłam.

 

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska