Frustraci do deportacji

 

Jakże radośnie jest śledzić medialny jazgot po wypowiedzi jednej z posłanek. Kilka zdań wyrwanych z kontekstu i już mamy narodową histerię, powstają grona wzajemnego wsparcia a masy zgłaszają chęć do deportacji. Patrząc na tych, którzy rozpętali tę burzę, może faktycznie lepiej by było, gdyby opuścili ten nędzny, polski padół. Skoro tak tu źle, to dlaczego nie szukać szczęścia gdzie indziej?

 

Tak, tak hejterzy już biorą głęboki oddech i zacierają rączki gotowi do skrytykowania mojego tekstu jedynie przez pryzmat leadu. Więc ku tym, którzy widzą tylko to, co chcą widzieć i wyciągają z tego wnioski jedynie dla siebie wygodne, kieruję niniejsze słowa wstępu. Uważam, że posłanka PiS-u, Beata Mateusiak-Pielucha (skądinąd drugi człon nazwiska adekwatny do poziomu jej warsztatu dziennikarskiego), w dość niefortunny sposób wyraziła swoje poglądy. Co więcej, wykazała się rażącą niewiedzą pytając, czy Ukraińcy mieszkający w Polsce nie są przypadkiem potomkami zbrodniarzy z Wołynia. Gdyby usłyszał to Bandera, zapewne przewrócił by się w grobie, wiedząc, że jego siepacze szerzyli „pokój i miłość” na terenach będących obecnie niewielkim fragmentem Ukrainy.

 

Jak łatwo się domyślić, punktem wyjścia dość pokrętnych rozważań pani poseł był film „Wołyń”. Od tematu Wołynia Mateusiak-Pielucha popłynęła w kierunku stosunków polsko-ukraińskich. Płynęła, płynęła aż dopłynęła do stwierdzenia, które stało się pożywką dla mediów (na szczęście nie tylko nieprzychylnych PiS-owi, co rokuje nadzieję, że prorządowi dziennikarze używają szarych komórek). Cóż to wyszło spod tępego pióra pani poseł?

 

Wolni w swoim myśleniu i działaniu powinniśmy żądać od mieszkających i pracujących w Polsce cudzoziemców legalizowania pobytu i stworzyć skuteczniejszy mechanizm bezwzględnego egzekwowania tego obowiązku przez państwowe służby. Ale także, powinniśmy wymagać od ateistów, prawosławnych czy muzułmanów oświadczeń, że znają i zobowiązują się w pełni respektować polską Konstytucję i wartości uznawane w Polsce za ważne. Niespełnianie tych wymogów powinno być jednoznacznym powodem do deportacji – pisała dla „wpolityce.pl” Mateusiak-Pielucha.

 

Pani  poseł, i niespełniona felietonistka zarazem, ma dziwne ambicje naginania prawa i karania (o ile wydalenie z tego kraju np. w kierunku opływających w mleko i miód Niemiec może być karą) cudzoziemców za ich poglądy. Piękną politykę miłości kieruje pani poseł do przybywających nad Wisłę imigrantów. By było jasne – w kwestii chociażby muzułmanów (szczególnie płci męskiej w sile wieku) dla mnie nie byłoby żadnych problemów – po prostu bym ich do Polski nie wpuściła. Ale ateiści czy prawosławni? Czy to, że ktoś jest za legalizacją małżeństw homoseksualnych (co jest sprzeczne z naszą Konstytucją, a w oczach pani poseł zapewne zbrodnią pierwszego rzędu) z miejsca ma go dyskwalifikować do zamieszkania w Polsce?

 

Jednak to nie głupoty napisane przez Mateusiak-Pieluchę stanowią inspirację do powstania tego tekstu. Brak wyobraźni oraz skrajne poglądy można przemilczeć, zbyć uśmiechem i po dniu od publikacji zapomnieć. Za to gdy czytamy reakcje obywateli RP na tekst pani poseł, mamy rozrywkę nie do opisania. Dyskusję na temat tego, jak skandalicznie zachowała się pani poseł można jedynie określić wielce poetyckim określeniem „gównoburzy”. Bo trudno stwierdzić czy Polacy publikujący na swych profilach fejsbukowych nazwy państw, do których chcą być deportowani, bo są ateistami lub nie po drodze im z Kościołem, są po prostu analfabetami i nie potrafią zrozumieć sensu kilku zdań, czy leniwymi bułami, którym nie chce dotrzeć się do źródła. Bądź co bądź, źródła śmierdzącego i niezasługującego na cytowanie, ale zawsze tekstu autentycznego. Przytoczony wcześniej fragment tekstu pani poseł dobitnie wskazuje, że Mateusiak-Pielucha białą chustką na pożegnanie chętnie pomacha ateistom, nierespektującym „polskich” wartości oraz będącymi CUDZOZIEMCAMI.

 

Ciekawe, co jest skomplikowane w tym ostatnim słowie, że nie dotarło ono do dużej części opinii publicznej. A może nie chcieli, by do nich dotarło? Może wyrwanie zdania z kontekstu i opatrzenie swoim jakże światłym komentarzem jest o wiele łatwiejsze? A ileż pożytku może narobić! Bo teraz wszyscy się zepniemy, oburzymy, pohejtujemy i wylejemy w „Internetach” swoje oburzenie! Ludzie! Więcej luzu! Doprawdy, gdybyśmy mieli przejmować się każdym idiotyzmem płynącym z ust polityka, opakować go po swojemu, przemielić dziesięć razy i rozmyślać o tym dzień w dzień, już dawno bylibyśmy niespełnionym narodem bezmózgich hejterów,  którym wystarczy rzucony byle kawałek mięsa by uczynić go swoim codziennym pożywieniem. A chyba mamy już w Polsce wystarczająco frustratów?

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska