Bo to niebezpieczna kobieta była – Pitbull. Niebezpieczne kobiety

 

„Pitbull. Niebezpieczne kobiety” to film, o który fani Patryka Vegi mocno się obawiają. Przede wszystkim dlatego, że na ekranach kin pojawia się niespełna rok po premierze ostatniej części „Pitbull. Nowe porządki”. Biorąc pod uwagę, że od pierwszej części filmu do drugiej upłynęło aż jedenaście lat, a reżyser w „międzyczasie” stworzył bardzo słabe „Ciacho”, czy „Last Minute” o nowego „Pitbulla” można się obawiać.  

Rozpoczynając seans dostajemy informację, że sceny, które ujrzymy przez najbliższe dwie godziny inspirowane są prawdziwymi wydarzeniami. Reżyser wprowadza nas też w fabułę, ukazując, że w 2015 roku aż 40% przyjętych do policji osób stanowiły kobiety. Biorąc pod uwagę tytuł oraz te statystyki możemy się domyślić, że najnowsza część „Pitbulla” będzie poświęcona właśnie im.

 

„Pitbull. Niebezpieczne kobiety” to dla fanów filmów sensacyjnych i samego Vegi najbardziej oczekiwana premiera tego roku. Jestem przekonana, że będzie miał milionowe otwarcie i zaryzykuję stwierdzeniem, że pokona w ilości widzów „Wołyń”. Z całą pewnością słusznie. Nowa część kultowego filmu Patryka Vegi rzuca bowiem na kolana i jest najlepszą dotychczasową produkcją reżysera. I choć cała seria jest utrzymana w konwencji męskiego kina, „Niebezpieczne kobiety” to ukłon w stronę płci pięknej.

 

Widzowie obawiają się, że nowa część oprócz tempa tworzenia będzie przereklamowana. Nic dziwnego, do tej pory bowiem byliśmy przyzwyczajeni, że polskie filmy, które są promowane na taką skalę i w które zaangażowane są same wielkie nazwiska z aktorskiego światka, w ostateczności wypadają słabo (chociażby ubiegłoroczne „Listy do M. 2”). Mogę zagwarantować, że w takim razie „Pitbull. Niebezpieczne kobiety” jest wyjątkiem potwierdzającym regułę.

Każda z postaci ukazanych w filmie jest perełką. Jest to zaletą zarówno scenarzysty/reżysera w osobie Vegi, jak również samych aktorów, którzy idealnie wyczuli powierzone im role. Osobą, o którą wszyscy obawiają się najbardziej jest Alicja Bachleda-Curuś. Aktorka nie przyzwyczaiła polskich widzów do swoich wybitnych ról, większość uważa jej grę za przeciętną, a nawet słabą. Wielu ludziom kojarzy się głównie z hollywoodzkim romansem i alimentami od Colina Farrela. Mam jednak nadzieję, że tym filmem pokaże wszystkim, gdzie mogą sobie schować takie opinie. Stworzona przez nią rola „Drabiny” to majstersztyk. Bachleda-Curuś w jednym momencie z zagubionej dziewczyny, która w delikatny sposób ukazuje miłość do faceta i dziecka, staje się morderczynią, która z zimną krwią i jedynie drgnięciem wargi zabija swoją ofiarę. Każdy jej ruch, czy mimika są od początku do końca przemyślane, nie ma tu nic przypadkowego. I moim zdaniem przebiła nawet ukochaną przez wszystkich fanów „Pitbulla” Weronikę Rosati i jej Dżemmę. Podobnie jest z „Cukrem”, w którego postać wcielił się Sebastian Fabijański. Aktor, który do tej pory widzom znany jest z m.in. „Wszystko gra” nie zaprezentował na razie dobrego warsztatu aktorskiego. Jako „Cukier” jednak rozwinął skrzydła i pokazał, że stać go na wybitne role. Oby tylko jego talent nie został zaprzepaszczony przez polski rynek filmowy. Takiego wcielenia aktorskiego jak „Cukier” od czasów „Despero” (Marcin Dorociński) jeszcze w polskim kinie nie było.

Źródło: www.filmweb.pl

 

Opisując „Niebezpieczne kobiety” nie sposób nie zajrzeć w psychikę postaci. Każda z nich bowiem była rozbudowana i perfekcyjnie pokazana w filmie. W tym przypadku ukłony należą się przede wszystkim Vedze, który nie dość, że zarysował każdą rolę idealnie, to jeszcze doskonale dobrał sobie zespół aktorski. Nie zaprzepaścił w dodatku talentu żadnej ze swoich gwiazd. Moją uwagę przede wszystkim przykuła postać Gebelsa. Chociaż starszy aspirant Jacek Goc, w którego rolę wciela się Andrzej Grabowski, widzom „Pitbulla” jest doskonale znany już od pierwszej odsłony filmu, tym razem mogą zobaczyć jego całkiem nowe wcielenie. Patryk Vega postarał się, żeby ta postać przypadła do gustu damskim odbiorcom. Gebels, do tej pory znany jako lojalny, dobry, ale i jak trzeba surowy glina, w tej części staje się dobrym tatą, opiekunem, którego każda kobieta chciałaby mieć przy sobie. I tak pod jego skrzydłami znajduje się „Zuza”, grana przez wspaniałą Joannę Kulig. Joanna ma to do siebie, że albo zyskuje sympatię widzów, albo ich irytuje. Większość jednak lubi aktorkę, ponieważ w każdej swojej roli wydaje się naturalna. Pracująca do tej pory w korporacji „Zuza” jest zwykłą kobietą, żadną bohaterką, z którą mogą się utożsamiać widzowie. Grzeczna, poukładana „harcereczka” nagle pokazuje swoją ciemniejszą naturę i staje się twardą kobietą „z jajami”, która odmienia swoje życie o 180 stopni wstępując do policji. Problemy pojawiają się z chwilą, gdy musi wybierać między miłością, a etyką zawodową. Na jej drodze bowiem pojawił się „Cukier”. Ta rola Fabijańskiego przejdzie do historii polskiego kina. „Cukier” to psychol, ale taki, którego kobiety kochają. Gangster, który zabija dla miłości. Który w jednej chwili jest mordercą, a w następnej miłośnikiem zwierząt i kochającym ojcem. Który obroni swoją ukochaną „Drabinę” przed całym światem i zrobi dla niej wszystko – nawet pójdzie do więzienia. A w tym wszystkim jest przystojny i czyta Schopenhauera do poduszki. Inteligentnie stara się manipulować swoimi partnerkami. To właśnie „niebezpieczna miłość” jest wątkiem przewodnim tego filmu. Taka, którą chce przeżyć każda kobieta – i Vega o tym doskonale wie. Nie myślcie jednak, że nowa część „Pitbulla” jest ckliwa – chyba sami w to nie wierzycie. Wręcz przeciwnie, jest w niej jeszcze więcej napięcia, jeszcze więcej naturalizmu.

Źródło: www.filmweb.pl

 

Nie sposób zapomnieć o postaciach doskonale nam znanych z poprzedniej części. Niesamowita Maja Ostaszewska, która swoją postacią Olki podbiła serca widzów w „Nowych porządkach”. Aktorka jest tak genialna, że tym razem przyćmiła swojego filmowego ukochanego „Majami”. Piotr Stramowski, który wciela się w tę rolę nie pokazał nic więcej, czego nie pamiętalibyśmy z poprzedniej części. Fani „Majami” nie tego się spodziewali. I choć wątek jest zgoła podobny do tego co już było i dobrze, że nie jest wypchany na piedestał, bo nie o tym jest ta historia, trochę szkoda tego Stramowskiego, bo zapowiadał się przyzwoicie. Ostaszewska ratuje jednak sytuację, bo jej teksty również przejdą do historii. Podobnie jak teksty Tomka Oświecińskiego, który choć „aktorem” stał się przez przypadek, całkiem nieźle radzi sobie na dużym ekranie. „Strachu”, którego gra, rozbawia widzów do łez już od poprzedniej części, ale tym razem przechodzi samego siebie.

 

W „Niebezpiecznych kobietach” pojawiają się również „przypomniani” aktorzy. Magdalena Cielecka stworzyła jedną ze swoich najlepszych ról, choć aktorką jest rewelacyjną i prawie zawsze jej wcielenia są udane. Pojawia się Anna Dereszowska w postaci „Jadźki”, którą zagrała genialnie. No i Artur Żmijewski, który pomimo epizodów w serialach, raz na jakiś czas lubi przypomnieć się szerszej publiczności i zagrać jakąś perełkę – całe szczęście. Każdy z tych aktorów wykonał kawał dobrej pracy i pokazali, że naprawdę są w czołówce polskiej sceny filmowej.

 

Ta część „Pitbulla” wyróżnia się również muzycznie. I choć nie można powiedzieć, że w którejś części soundtrack był słaby, w tej był wybitny. Już od samego początku filmu w uszach rozbrzmiewają genialne, idealnie dobrane do danej sceny dźwięki autorstwa Łukasza Targosza. No i cudowna piosenka „nowego” Virgin. Tutaj współpraca układała się idealnie – zarówno najnowszy „Pitbull” jak i zespół z Dodą na czele wzajemnie nakręcali sobie reklamę. Ale czy nie o to chodzi w przypadku tytułowych piosenek w filmach? Z całą pewnością kawałka „Niebezpieczna kobieta” jak i niebezpiecznych kobiet z produkcji Vegi nie da się zapomnieć.

 

„Pitbull. Niebezpieczne kobiety” to bez wątpienia najlepsza część z całej serii filmu, nie wspominając już o najlepszej produkcji Patryka Vegi. Ciężko przyczepić się do czegokolwiek, co miałam okazję zobaczyć na ekranie. Wy także powinniście się o tym przekonać. Nie ważne, czy jesteś facetem, który lubi kino akcji, czy kobietą, która do tej pory nie przepadała za tego typu filmami. W każdej z nas kryje się „niebezpieczna kobieta” i na pewno odkryjesz to po zobaczeniu tej produkcji. Zatem do kin! 

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska